wagyu
Wczoraj mieliśmy niespodziankę od naszych przełożonych: stek wagyu. Wykwintny stek, który rozpływa się w ustach. Cały team rozkoszował się tą chwilą po długim tygodniu ciężkiej pracy. Nagroda, podziękowanie lub zwyczajnie pozostałości z kolacji, którą przygotowali dla klientów kilka dni wcześniej i zamiast wyrzucić, zjedliśmy stek w przerwie na lunch.
W pracy był istny sztorm zamówień, nie wiem, jak to ogarnęliśmy, ale zaczynając prace o 6:30 zwykle nie mam czasu na łyk wody az do południa. Istny koszmar czy spełnienie marzeń? Tak samo jak ten stek, mogę spojrzeć na to z dwóch stron. I mimo potężnego wyczerpania organizmu czuję, że cały ten pobyt w Niseko zrobi dobrze dla mojego rozwoju zawodowego i personalnego. Mam nadzieję.
A póki co jestem zbyt zmęczona, by napisać coś więcej.
Comments
Post a Comment