Szkoła przetrwania
Miałam pisać o spalonej granoli, kiedy to szefowa (jak glupio to brzmi, gdy jesteśmy na prawie równej pozycji, w tym samym wieku i nasza relacja jest bardziej koleżeńska niż zawodowa), zarzuciła mi ponowne spalenie granoli - nie całej, ale jednak zabrało jej to wiele czasu na wybieranie czarnych ziarenek owsa i orzechów. Cóż. Zdarza się.
Miałam też pisać o tym, że to, co miało być nauką gotowania i jazdą na desce okazało się być ciężką pracą, wiecznym przeziębieniem i chronicznym zmęczeniem. A do tego się zakochalam, złamałam sobie serce, stworzyłam dramę.. I każdy dzień to była katorga i walka, by nie pęknąć, by się nie spalić jak ta pieprzona granola.
W styczniu sięgnęłam dna i zaczęłam terapię, by w końcu wyjść z tego bagna. A wczoraj anulowałam kolejne sesje, ponieważ uświadomiłam sobie, że są ważniejsze problemy niż moje niskie poczucie wartości i zlamane sere.
Przedwczoraj wychodziłam coś zjeść, gdy nagle do domu wtargnęło z dwadzieścia typa w poszukiwaniu jakiegoś listu z niedozwoloną substancją. Kazali nam zostac w salonie i się nie ruszać, sprawdzali nasze palce pod UV.. wszyscy byliśmy czyści, aż sprawdzili moją szefowa i jej chłopaka, osoby, na których najbardziej mi zależy w całej ekipie. I tylko modliłam się, by On też nie był w to zamieszany.. ale po jego twarzy widziałam, że coś wie..
Parka miała niezły miszmasz na dłoniach, poszli wszyscy do ich pokoju i przeszukiwali chyba godzinę. Po czym zabrali ich osobno na główny komisariat, gdzie są przetrzymywani pod zarzutem sprowadzenia nielegalnych substancji. Czysty idiotyzm wpaść 2 tyg przed końcem sezonu, można by rzec. Ale nie chcę myslec, przez co teraz przechodzą , rozdzieleni, samotni, bez kontaktu z nikim, delikatnie mówiąc będąc w totalnej japonskiej dupie.
Pojechałam z nim spróbować jakoś pomóc, ale nawet nas do nich nie dopuścili, jutro będziemy wiedzieć, co dalej. Wiem tylko jedno: moje problemy nagle straciły jakakolwiek wartość, są nieistotne, głupie, aż żałosne bym powiedziała.
Naszym przyjaciołom grozi więzienie, a my mamy bistro na naszej glowie i ogromną impreze do zorganizowania jutro.. I tak oto z pomocy kuchennej przez head chefa weszłam na poziom zarządzania bistro.
3 miesiące i stało się więcej, niż moglam przypuszczać. Japoński sen stał się japońską terapią i szkołą przetrwania.
A przed nami jeszcze 2 tygodnie.
Comments
Post a Comment