Impreza beze mnie
Kolejny dzień wolny. Po raz pierwszy otworzono bar, 80 pijanych obcokrajowców. Ekipa walczyła za barem, a ja z pokojem w piwnicy, do którego w koncu się przeniosłam, by być sama. Odcinam się od współlokatorów, by móc pozostać sobą. Czuję, że powoli odcinam się również od ekipy, choć na to akurat nie mam wpływu.
Niesamowite, jak przez jedną osobę czuję się odcięta od całej grupy. Osobę, która pojutrze ma nas zacząć uczyć gotować. Kiszki mi się skręcają na samą myśl.
Comments
Post a Comment